Przypominamy, że spotkanie pomanifowe odbędzie się:
20.03., Katowice, kawiarnia Babie Lato na ul. Gliwickiej,
18 marca 2009
8 marca 2009
LIST OTWARTY IV ŚLĄSKIEJ MANIFY
Do Sejmu RP
Do Minister Zdrowia EWY KOPACZ
Do Naczelnika Wydziału Opieki nad Matką i Dzieckiem w Departamencie Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia (Zespół ds. opracowania projektu standardu opieki okołoporodowej) KRYSTYNY CZAPLICKIEJ-TROJANOWSKIEJ
Do Pełnomocnika rządu ds. równego traktowania ELZBIETY RADZISZEWSKIEJ
Do wicewojewody śląskiego ADAMA MATUSIEWICZA
Do Rzecznika Praw Obywatelskich dr J. KOCHANOWSKIEGO oraz do pełnomocnika RPO w Katowicach
Do wojewódzkiej konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. ANITY OLEJEK
Do Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Śląskiego
Do mediów regionalnych i ogólnopolskich
___________________________
LIST OTWARTY IV ŚLĄSKIEJ MANIFY
”Za zdrowie pań!” to stanowczo za mało!!!
„Każdy ma prawo do ochrony zdrowia” – czytamy w Konstytucji RP (art. 68, pkt. 1).
„Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom
ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.” - czytamy dalej w punkcie 3.
IV Śląska Manifa woła o te prawa. Przypomina i domaga się ich respektowania.
Polski system opieki zdrowotnej po 1989 roku, nieustannie, ale i nieudolnie, reformowany, nie jest w stanie sprostać konstytucyjnym zapisom. Polki jako matki są niejako podwójnymi ofiarami tej nieudolności. Świadczenia, które w Europie traktowane są jako standard – w Polsce uznawane są za luksus. Zaczynając od odpowiedniej edukacji seksualnej, co pozwala na świadome macierzyństwo, poprzez bezpłatne szkoły rodzenia i dostępne badania prenatalne, porody rodzinne, domowe i w domach narodzin, znieczulenie w trakcie porodu czy, w końcu, możliwość do opieki psychologa – wszystko to nie jest w zasięgu przeciętnej Polki. Od 1980 r. w Niemczech powstało 150 domów narodzin, gdzie rodzi 10 proc. Niemek. Podobny odsetek w ciągu najbliższych lat chce osiągnąć Wlk. Brytania. W Polsce natomiast zamknięto właśnie ostatnią izbę porodową w Lędzinach. W lędzińskiej porodówce, w przyjaznych, domowych warunkach urodziło się wiele tysięcy dzieci, a pomimo to izba przegrała z urzędniczą bezdusznością i z brakiem zdrowego rozsądku - dlatego Lędziny są dobrym przykładem nieliczenia się z wolą kobiet, a szerzej - społeczeństwa. Warto przypomnieć, że w trakcie akcji na rzecz niezamykania Lędzin zebrano prawie 2000 podpisów! Łamanie prawa polegającego na możliwości wyboru miejsca i sposobu rodzenia wydaje się być łamaniem praw człowieka, ignorowaniem głosu społecznego, głosu kobiet! Co więcej – niezgodne jest z ustawowym rozwiązaniem dającym położnym prawo samodzielnego przyjmowania fizjologicznego porodu. Jednak, trawestując „Modlitwę” J. Tuwima - prawo nie zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość… Na razie polskie prawo w wielu kwestiach dalekie jest od nowoczesności i nie wspiera procesu modernizacji społecznej. Odbiera lub wręcz nie daje kobietom możliwości wyboru w różnych zakresach życia społecznego, brak możliwości miejsca porodu jest tu jednym z istotnych przykładów. Dlaczego w Polsce kobiety nie mogą wybrać miejsca porodu? Dlaczego państwo, w którym ze wszystkich stron płyną słowa gloryfikujące rodzinę, dla zdrowych matek nie jest możliwy rodzinny poród poza szpitalem? Także na porody domowe patrzy się bardzo niechętnie - nie ma, na przykład, możliwości refundowania ich przez NFZ, choć coraz więcej kobiet pragnie urodzić we własnym domu, a w wielu europejskich krajach jest to normalna praktyka.
Oczekujemy od Adresatów tego listu wsparcia naszych postulatów i współdziałania w tworzeniu nowoczesnego społeczeństwa, gdzie akceptacja i wsparcie dla różnych możliwości wyboru miejsca porodu – w zależności od stanu zdrowia i preferencji kobiety – będzie niejako pierwszym sygnałem zmiany tradycyjnego i anachronicznego sposobu myślenia decydentów. Oczekujemy rzeczywistych działań pro-kobiecych i pro-rodzinnych - takich, które doprowadzą do zmiany myślenia, prawa, a w konsekwencji do zmiany systemu opieki położniczej w naszym kraju na bardziej przyjazny kobietom, rodzinom, partnerom.
Adres do korespondencji, lista Organizatorów IV śląskiej Manify oraz lista podpisów złożonych pod listem otwartym znajdują się w załączeniu.
ORGANIZATORZY
Grupa Inicjatyw Genderowych – GIGa Śląsk www.giga.slask.pl
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety z Sosnowca www.aktywnekobiety.org.pl
KPH Śląsk www.slask.kampania.org.pl
Krytyka Polityczna – Klub na Śląsku www.krytykapolityczna.pl/Slask/
Lady Zone www.ladyzone.pl
Młodzi Socjaliści www.mlodzisocjalisci.pl
Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni” www.dobrzeurodzeni.pl
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych Region Śląski www.ozzpip.nazwa.pl
Partia Kobiet www.polskajestkobieta.org
Racja Polskiej Lewicy www.racja.org.pl
Zieloni 2004 www.zieloni2004.pl
Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie
Inicjatywa Społeczna www.inicjatywaspoleczna.pl
UŚ Gender
Do Minister Zdrowia EWY KOPACZ
Do Naczelnika Wydziału Opieki nad Matką i Dzieckiem w Departamencie Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia (Zespół ds. opracowania projektu standardu opieki okołoporodowej) KRYSTYNY CZAPLICKIEJ-TROJANOWSKIEJ
Do Pełnomocnika rządu ds. równego traktowania ELZBIETY RADZISZEWSKIEJ
Do wicewojewody śląskiego ADAMA MATUSIEWICZA
Do Rzecznika Praw Obywatelskich dr J. KOCHANOWSKIEGO oraz do pełnomocnika RPO w Katowicach
Do wojewódzkiej konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. ANITY OLEJEK
Do Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Śląskiego
Do mediów regionalnych i ogólnopolskich
___________________________
LIST OTWARTY IV ŚLĄSKIEJ MANIFY
”Za zdrowie pań!” to stanowczo za mało!!!
„Każdy ma prawo do ochrony zdrowia” – czytamy w Konstytucji RP (art. 68, pkt. 1).
„Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom
ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.” - czytamy dalej w punkcie 3.
IV Śląska Manifa woła o te prawa. Przypomina i domaga się ich respektowania.
Polski system opieki zdrowotnej po 1989 roku, nieustannie, ale i nieudolnie, reformowany, nie jest w stanie sprostać konstytucyjnym zapisom. Polki jako matki są niejako podwójnymi ofiarami tej nieudolności. Świadczenia, które w Europie traktowane są jako standard – w Polsce uznawane są za luksus. Zaczynając od odpowiedniej edukacji seksualnej, co pozwala na świadome macierzyństwo, poprzez bezpłatne szkoły rodzenia i dostępne badania prenatalne, porody rodzinne, domowe i w domach narodzin, znieczulenie w trakcie porodu czy, w końcu, możliwość do opieki psychologa – wszystko to nie jest w zasięgu przeciętnej Polki. Od 1980 r. w Niemczech powstało 150 domów narodzin, gdzie rodzi 10 proc. Niemek. Podobny odsetek w ciągu najbliższych lat chce osiągnąć Wlk. Brytania. W Polsce natomiast zamknięto właśnie ostatnią izbę porodową w Lędzinach. W lędzińskiej porodówce, w przyjaznych, domowych warunkach urodziło się wiele tysięcy dzieci, a pomimo to izba przegrała z urzędniczą bezdusznością i z brakiem zdrowego rozsądku - dlatego Lędziny są dobrym przykładem nieliczenia się z wolą kobiet, a szerzej - społeczeństwa. Warto przypomnieć, że w trakcie akcji na rzecz niezamykania Lędzin zebrano prawie 2000 podpisów! Łamanie prawa polegającego na możliwości wyboru miejsca i sposobu rodzenia wydaje się być łamaniem praw człowieka, ignorowaniem głosu społecznego, głosu kobiet! Co więcej – niezgodne jest z ustawowym rozwiązaniem dającym położnym prawo samodzielnego przyjmowania fizjologicznego porodu. Jednak, trawestując „Modlitwę” J. Tuwima - prawo nie zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość… Na razie polskie prawo w wielu kwestiach dalekie jest od nowoczesności i nie wspiera procesu modernizacji społecznej. Odbiera lub wręcz nie daje kobietom możliwości wyboru w różnych zakresach życia społecznego, brak możliwości miejsca porodu jest tu jednym z istotnych przykładów. Dlaczego w Polsce kobiety nie mogą wybrać miejsca porodu? Dlaczego państwo, w którym ze wszystkich stron płyną słowa gloryfikujące rodzinę, dla zdrowych matek nie jest możliwy rodzinny poród poza szpitalem? Także na porody domowe patrzy się bardzo niechętnie - nie ma, na przykład, możliwości refundowania ich przez NFZ, choć coraz więcej kobiet pragnie urodzić we własnym domu, a w wielu europejskich krajach jest to normalna praktyka.
Oczekujemy od Adresatów tego listu wsparcia naszych postulatów i współdziałania w tworzeniu nowoczesnego społeczeństwa, gdzie akceptacja i wsparcie dla różnych możliwości wyboru miejsca porodu – w zależności od stanu zdrowia i preferencji kobiety – będzie niejako pierwszym sygnałem zmiany tradycyjnego i anachronicznego sposobu myślenia decydentów. Oczekujemy rzeczywistych działań pro-kobiecych i pro-rodzinnych - takich, które doprowadzą do zmiany myślenia, prawa, a w konsekwencji do zmiany systemu opieki położniczej w naszym kraju na bardziej przyjazny kobietom, rodzinom, partnerom.
Adres do korespondencji, lista Organizatorów IV śląskiej Manify oraz lista podpisów złożonych pod listem otwartym znajdują się w załączeniu.
ORGANIZATORZY
Grupa Inicjatyw Genderowych – GIGa Śląsk www.giga.slask.pl
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety z Sosnowca www.aktywnekobiety.org.pl
KPH Śląsk www.slask.kampania.org.pl
Krytyka Polityczna – Klub na Śląsku www.krytykapolityczna.pl/Slask/
Lady Zone www.ladyzone.pl
Młodzi Socjaliści www.mlodzisocjalisci.pl
Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni” www.dobrzeurodzeni.pl
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych Region Śląski www.ozzpip.nazwa.pl
Partia Kobiet www.polskajestkobieta.org
Racja Polskiej Lewicy www.racja.org.pl
Zieloni 2004 www.zieloni2004.pl
Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie
Inicjatywa Społeczna www.inicjatywaspoleczna.pl
UŚ Gender
List do Premiera w sprawie dostepu do zaplodnienia poza-ustrojowego
Szanowny Panie Premierze,
Coraz więcej kobiet i mężczyzn w Polsce ma problemy z przezwyciężaniem trapiącej ich bezpłodności. Wyrażamy zatem pełne uznanie i szacunek dla Pana za inicjatywę prawnego uregulowania równego i nieskrępowanego dostępu do nowoczesnej technologii zapłodnienia pozaustrojowego. Jesteśmy jednak głęboko zaniepokojeni przedostającymi się do mediów sygnałami o sugerowanych Panu rozwiązaniach prawnych dotyczących zakazu tworzenia i przechowywania w stanie zamrożonym nadliczbowych zarodków. W przypadku niepowodzenia pierwszego zabiegu (a takie niebezpieczeństwo dodatkowo wzrasta wraz z wiekiem kobiety), lub chęcią rodziców posiadania większej rodziny, proponowane Panu rozwiązania legislacyjne spowodowałyby przedłużanie udręki psychicznej rodziców i konieczność powtarzania uciążliwych i nie obojętnych dla zdrowia kobiety zabiegów medycznych. W rezultacie efektywność metody zapłodnienia in vitro znacznie by się obniżyła. Nie wspominamy już o wzroście kosztów obciążających rodziców i/lub Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie do przyjęcia jest także zakaz genetycznej diagnostyki preimplantacynej. Jest to nowoczesna, związana z techniką zapłodnienia pozaustrojowego, metoda badania prenatalnego, która chroni kobietę przed drastycznym, choć w Polsce legalnym, zabiegiem przerwania ciąży.
Zwracamy się zatem do Pana Premiera z prośbą o osobiste zaangażowanie i
pomoc w stworzeniu nowoczesnego "prawa reprodukcyjnego" w Polsce. Powinno
ono uwzględniać przede wszystkim zdobycze nauki, udane i nieudane doświadczenia legislacyjne innych krajów, ale przede wszystkim winno opierać się na pewnym, możliwym do przyjęcia dla wszystkich Polaków, fundamencie moralnym, wynikającym chociażby z uchwalonej przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Wyrażamy pogląd, że równy i nieskrępowany dostęp do leczenia bezpłodności oraz wykorzystywanie zdobyczy nauki dla ratowania zdrowia oraz poprawy fizycznego i psychicznego dobrostanu obywateli, jest jednym z takich podstawowych praw człowieka.
Coraz więcej kobiet i mężczyzn w Polsce ma problemy z przezwyciężaniem trapiącej ich bezpłodności. Wyrażamy zatem pełne uznanie i szacunek dla Pana za inicjatywę prawnego uregulowania równego i nieskrępowanego dostępu do nowoczesnej technologii zapłodnienia pozaustrojowego. Jesteśmy jednak głęboko zaniepokojeni przedostającymi się do mediów sygnałami o sugerowanych Panu rozwiązaniach prawnych dotyczących zakazu tworzenia i przechowywania w stanie zamrożonym nadliczbowych zarodków. W przypadku niepowodzenia pierwszego zabiegu (a takie niebezpieczeństwo dodatkowo wzrasta wraz z wiekiem kobiety), lub chęcią rodziców posiadania większej rodziny, proponowane Panu rozwiązania legislacyjne spowodowałyby przedłużanie udręki psychicznej rodziców i konieczność powtarzania uciążliwych i nie obojętnych dla zdrowia kobiety zabiegów medycznych. W rezultacie efektywność metody zapłodnienia in vitro znacznie by się obniżyła. Nie wspominamy już o wzroście kosztów obciążających rodziców i/lub Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie do przyjęcia jest także zakaz genetycznej diagnostyki preimplantacynej. Jest to nowoczesna, związana z techniką zapłodnienia pozaustrojowego, metoda badania prenatalnego, która chroni kobietę przed drastycznym, choć w Polsce legalnym, zabiegiem przerwania ciąży.
Zwracamy się zatem do Pana Premiera z prośbą o osobiste zaangażowanie i
pomoc w stworzeniu nowoczesnego "prawa reprodukcyjnego" w Polsce. Powinno
ono uwzględniać przede wszystkim zdobycze nauki, udane i nieudane doświadczenia legislacyjne innych krajów, ale przede wszystkim winno opierać się na pewnym, możliwym do przyjęcia dla wszystkich Polaków, fundamencie moralnym, wynikającym chociażby z uchwalonej przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Wyrażamy pogląd, że równy i nieskrępowany dostęp do leczenia bezpłodności oraz wykorzystywanie zdobyczy nauki dla ratowania zdrowia oraz poprawy fizycznego i psychicznego dobrostanu obywateli, jest jednym z takich podstawowych praw człowieka.
7 marca 2009
Za zdrowie pań - to za mało!!!!!
„ZA ZDROWIE PAŃ” – TO ZA MAŁO!
IV Śląska Manifa w Katowicach
Sobota 7 marca 2009
KOBIETY PRZYŁĄCZCIE SIĘ!
(dla zdrowia!)
zabierzcie swoich Przyjaciół i Przyjaciółki, Rodziny, Partnerów i Partnerki, Dzieci lub Wnuki,
no i oczywiście swoich ginekologów
9.oo – otwarcie gotowalni Manify w „Złotym Ośle” w Katowicach
11.00 start: przemówienia Organizatorów i Gości, Hyde Park, czyli wolne demonstrowanie poglądów na temat zdrowia kobiet w Polsce i na Śląsku, wiecowanie, happening związany
z zamknięciem Izby Porodowej w Lędzinach - ostatniej takiej Izby w Polsce!!!
Marsz do CSF: idziemy ul. 3 Maja, Stawową, Mickiewicza – do Centrum Sztuki Filmowej – ul. Sokolska 66: szczekaczki, gardła, ulotki, transparenty, gwizdki i przeszkadzajki idą w ruch!!!
12:30 – briefing dla mediów, CSF: oświadczenia organizatorów i Gości, prezentacja „Manifówki” Prowadzenie: dr Aleksandra Banot
13.00 – 15.00 „Za zdrowie pań – to za mało!” otwarta debata z udziałem osób urodzonych
w Lędzinach, Stowarzyszenia „Rodzić po ludzku” (Anna Otffinowska), Niezależnej Inicjatywy Rodzin i Położnych „Dobrze Urodzeni” (Katarzyna Oleś) oraz zaproszonych Gości i Gościń. Pokaz fragmentu filmu Debry Bonaro–Pascali „Orgasmic Birth” („Orgazmiczny poród”) 2008.
Porozmawiamy o tym, czy mamy prawo do wyboru miejsca i sposobu porodu? „Lędziny” jako przykład łamania praw człowieka i inne konteksty ochrony zdrowia i życia kobiet na Śląsku i w Polsce.
O zaniechaniach i sukcesach NFZ i władz samorządowych w tym obszarze.
O nieprzestrzeganiu prawa położnych do samodzielności wykonywania zawodu.
O zepsutych mammografach i szczepionkach antyrakowych, które ponoć „zachęcają dziewczynki do seksu”. O prawie kobiet do własnego ciała i rodziców do chcianych dzieci, czyli parę słów o in vitro. O dostępie do najnowszych osiągnięć medycyny i sakralizowaniu tabu kobiecej i męskiej seksualności. O śląskim Kościele i zdrowiu kobiet. Słowem o wszystkim, co najważniejsze dla przyszłości Śląska i Polski.
moderacja: dr Małgorzata Tkacz-Janik, wstęp wolny
od 15:00 projekcje filmowe przeglądu FEMINOstrada www.feminostrada.pl
ZAPRASZAJĄ
Grupa Inicjatyw Genderowych – GIGa Śląsk www.giga.slask.pl
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety z Sosnowca www.aktywnekobiety.org.pl
Inicjatywa Społeczna www.inicjatywaspoleczna.pl
KPH Śląsk www.slask.kampania.org.pl
Krytyka Polityczna – Klub na Śląsku www.krytykapolityczna.pl/Slask/
Lady Zone www.ladyzone.pl
Młodzi Socjaliści www.mlodzisocjalisci.pl
Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni" www.dobrzeurodzeni.pl
Okręgowy Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych Region Śląski www.ozzpip.nazwa.pl
Partia Kobiet www.polskajestkobieta.org
Racja Polskiej Lewicy www.racja.org.pl
UŚ Gender
Zieloni 2004 www.zieloni2004.pl
Związek Zawodowy Kobiet w Górnictwie
Info: http://www.manifaslask.blogspot.com
Kontakt: grupainicjatywgenderowych@gmail.com, tel. 609 677 874
2 marca 2009
MANIFESTA 2009
Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Człowiek – kobieta
Wie to od zawsze
I sama mówi,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Miejsca wysokie,
Władze szerokie
Dobre są, ale …
gdy
GMO - żywność karmi nas genem,
na Śląsku nie oddychamy tlenem,
szpitale w kontraktach pozatapiane,
gdy o Jej ciele rząd decyduje,
a z drugiej strony Ją ignoruje
gdy mammografy wkoło popsute,
lekarze dalecy od ideału,
wtedy kobieta bliska zawału,
wkurza się zrazu bardzo pomału,
to Ona może starać się!
biegać!
ćwiczyć, zażywać i zapobiegać,
jednako na nic te Jej starania,
bo Ona nie ma nic do gadania.
Dlatego kobieta się zorganizuje
i na Manifach to wyskanduje:
decyzje rządu są kluczowe
i nie chodzi tu o mamonę,
jak zwykle chodzi o priorytety
o zdrowy naród ze zdrowej kobiety!
Premieru TuskuJ
Klejnocie Drogi!
Nasz dom ubogi!
Oddany tobie!
Ulubuj sobie!
W przeciwnym razie powstaną Kobiety
i na nic będą ministrów zalety.
Białe Miasteczko nam pokazało,
że do Was mówić, to wciąż za mało!
Małgorzata Tkacz-Janik
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Człowiek – kobieta
Wie to od zawsze
I sama mówi,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Miejsca wysokie,
Władze szerokie
Dobre są, ale …
gdy
GMO - żywność karmi nas genem,
na Śląsku nie oddychamy tlenem,
szpitale w kontraktach pozatapiane,
gdy o Jej ciele rząd decyduje,
a z drugiej strony Ją ignoruje
gdy mammografy wkoło popsute,
lekarze dalecy od ideału,
wtedy kobieta bliska zawału,
wkurza się zrazu bardzo pomału,
to Ona może starać się!
biegać!
ćwiczyć, zażywać i zapobiegać,
jednako na nic te Jej starania,
bo Ona nie ma nic do gadania.
Dlatego kobieta się zorganizuje
i na Manifach to wyskanduje:
decyzje rządu są kluczowe
i nie chodzi tu o mamonę,
jak zwykle chodzi o priorytety
o zdrowy naród ze zdrowej kobiety!
Premieru TuskuJ
Klejnocie Drogi!
Nasz dom ubogi!
Oddany tobie!
Ulubuj sobie!
W przeciwnym razie powstaną Kobiety
i na nic będą ministrów zalety.
Białe Miasteczko nam pokazało,
że do Was mówić, to wciąż za mało!
Małgorzata Tkacz-Janik
O programach wczesnego wykrywania raka piersi i raka szyjki macicy
W 2005 r. został powołany Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych. Obejmuje on również zwalczanie raka piersi i raka szyjki macicy – dwóch chorób nowotworowych, które zbierają największe krwawe żniwo, jeśli chodzi o nowotwory występujące u kobiet w Polsce. Na raka piersi umiera w Polsce 12 tys. osób. Stanowi on około 20 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe u Polek. Rak trzonu i szyjki macicy dotyka rocznie ok. 4 tys. kobiet, 2 tys. rocznie umiera. Stanowi on 10,7 proc. nowotworów u kobiet. Zarówno współczynnik zachorowalności, jak i umieralności na raka szyjki macicy w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, każdego roku w Polsce notuje się około 13 przypadków raka szyjki macicy na 100 tysięcy kobiet. Wskaźnik śmiertelności z powodu tego nowotworu to ok.
7 przypadków na 100 tysięcy. W innych krajach europejskich wskaźnik ten jest znacznie niższy, np. w Finlandii wynosi 1,8 na 100 tysięcy kobiet.
W ramach programów: populacyjnego programu wczesnego wykrywania raka piersi
i populacyjnego programu profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy dla kobiet będących w odpowiedniej grupie wiekowej (rak piersi – 50-69 lat, rak szyjki macicy - 25-69 lat) finansowane są badania mające na celu wczesne wykrycie (rak piersi) lub profilaktykę i wczesne wykrycie (rak szyjki macicy) zmian nowotworowych. W pierwszym przypadku badaniem tym jest mammografia, w drugim – cytologia. Aby zachęcić kobiety do zgłaszania się na badania, publikowane są ogłoszenia w prasie oraz wysyłane pocztą imienne zaproszenia na badania. Okazuje się jednak, że odzew w postaci zgłoszenia się na badania jest nikły. W 2007 r. na badanie cytologiczne zgłosiło się zaledwie 7,8 proc. zaproszonych kobiet (686 tys.), na mammografię 23,3 proc. (935 tys. na 4 mln wytypowanych). I chociaż
w porównaniu z 2006 r., w którym samych cytologii zrobiono 350 tys., zauważalna jest poprawa, to i tak odsetek kobiet, które zachęcono do badania jest dramatycznie niski.
W dodatku kontrola Najwyższej Izby Kontroli (wyniki kontroli za „Polityką” nr 6,
z dnia 7.02.2008 r. - „Z siatką na raka”, autorka: Joanna Solska) wykazała, że duża liczba ośrodków wykonywała badania (gł. mammograficzne) na sprzęcie nie spełniających norm jakościowych, dlatego część wyników mammografii jest błędna i wymaga powtórzenia badania. Pierwszą kontrolę jakości badań mammograficznych podjęto dopiero w 2007 r.
Z 295 pracowni mammograficznych objętych audytem aż 111 (39 proc.) wykonywało badania na nieodpowiednim poziomie. Wiele z nich nie miało nawet umów na serwisowanie sprzętu. W 2008 r. na 284 przebadane ośrodki testu jakości nie zaliczyło 66 ośrodków (23 proc.). Pacjentki nie są informowane listownie o konieczności powtórzenia badania, dlatego nie wszystkie wiedzą, że ośrodek, w którym je wykonały nie został pozytywnie zweryfikowany. Uspokojone negatywnym wynikiem badania mogą czuć się oszukane, jeśli za kilka lat okaże się, że mają zaawansowanego raka, który – gdyby został wcześniej wykryty – byłby uleczalny.
Nie ma przepisów, które umożliwiają Narodowemu Funduszowi Zdrowia zerwanie umowy z placówką pracującą na niesprawnym sprzęcie. Te ośrodki nadal więc wykonują mammografie! Chodzi tutaj nie tylko o małe przychodnie czy pracownie, ale również wielkie szpitale kliniczne, uważane dotąd za ostoję profesjonalizmu. W województwie śląskim należy do nich Centralny Szpital Kliniczny Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach przy ul. Medyków 14, który dwukrotnie nie zaliczył pozytywnie audytu – w 2007 i 2008 r. Na wyniki nagłośnionych w mediach rezultatów audytu nie trzeba było długo czekać. W 2008 r. mammografii zrobiono tylko 755 tys. Kobiety straciły zaufanie do tych badań. O tym, że można w umiejętny sposób monitorować jakość badań, przekonuje przypadek kolonoskopii - badania wykrywającego raka jelita grubego, które również jest finansowane z Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Jakość badań przesiewowych w tym przypadku monitorowała niezależna firma i w 2007 r. na 85 ośrodków problemy były tylko
z dwoma.
Ponadto nie ma programu monitorowania chorych i nie wiadomo, co dalej dzieje się
z pacjentkami, u których wykryto nowotwór – czy podjęły leczenie i jakie są jego rezultaty. Można więc stwierdzić, że programy wczesnego wykrywania raka piersi i szyjki macicy, mimo że ich powołanie było rzeczą chwalebną, nie spełniają swoich założeń w sposób właściwy. Pieniądze zagwarantowane na Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych – a chodzi tu o niebagatelną kwotę 250 milionów złotych rocznie (do 2010 r. łącznie na program zostanie wydanych aż 3 mld zł) – są więc w dużej części wyrzucane
w błoto. Problemem nie jest w tym przypadku brak środków finansowych, ale ich marnowanie. Państwo walczy z rakiem nieudolnie, a my za tę „walkę” płacimy z własnych podatków.
Katarzyna Hillary
7 przypadków na 100 tysięcy. W innych krajach europejskich wskaźnik ten jest znacznie niższy, np. w Finlandii wynosi 1,8 na 100 tysięcy kobiet.
W ramach programów: populacyjnego programu wczesnego wykrywania raka piersi
i populacyjnego programu profilaktyki i wczesnego wykrywania raka szyjki macicy dla kobiet będących w odpowiedniej grupie wiekowej (rak piersi – 50-69 lat, rak szyjki macicy - 25-69 lat) finansowane są badania mające na celu wczesne wykrycie (rak piersi) lub profilaktykę i wczesne wykrycie (rak szyjki macicy) zmian nowotworowych. W pierwszym przypadku badaniem tym jest mammografia, w drugim – cytologia. Aby zachęcić kobiety do zgłaszania się na badania, publikowane są ogłoszenia w prasie oraz wysyłane pocztą imienne zaproszenia na badania. Okazuje się jednak, że odzew w postaci zgłoszenia się na badania jest nikły. W 2007 r. na badanie cytologiczne zgłosiło się zaledwie 7,8 proc. zaproszonych kobiet (686 tys.), na mammografię 23,3 proc. (935 tys. na 4 mln wytypowanych). I chociaż
w porównaniu z 2006 r., w którym samych cytologii zrobiono 350 tys., zauważalna jest poprawa, to i tak odsetek kobiet, które zachęcono do badania jest dramatycznie niski.
W dodatku kontrola Najwyższej Izby Kontroli (wyniki kontroli za „Polityką” nr 6,
z dnia 7.02.2008 r. - „Z siatką na raka”, autorka: Joanna Solska) wykazała, że duża liczba ośrodków wykonywała badania (gł. mammograficzne) na sprzęcie nie spełniających norm jakościowych, dlatego część wyników mammografii jest błędna i wymaga powtórzenia badania. Pierwszą kontrolę jakości badań mammograficznych podjęto dopiero w 2007 r.
Z 295 pracowni mammograficznych objętych audytem aż 111 (39 proc.) wykonywało badania na nieodpowiednim poziomie. Wiele z nich nie miało nawet umów na serwisowanie sprzętu. W 2008 r. na 284 przebadane ośrodki testu jakości nie zaliczyło 66 ośrodków (23 proc.). Pacjentki nie są informowane listownie o konieczności powtórzenia badania, dlatego nie wszystkie wiedzą, że ośrodek, w którym je wykonały nie został pozytywnie zweryfikowany. Uspokojone negatywnym wynikiem badania mogą czuć się oszukane, jeśli za kilka lat okaże się, że mają zaawansowanego raka, który – gdyby został wcześniej wykryty – byłby uleczalny.
Nie ma przepisów, które umożliwiają Narodowemu Funduszowi Zdrowia zerwanie umowy z placówką pracującą na niesprawnym sprzęcie. Te ośrodki nadal więc wykonują mammografie! Chodzi tutaj nie tylko o małe przychodnie czy pracownie, ale również wielkie szpitale kliniczne, uważane dotąd za ostoję profesjonalizmu. W województwie śląskim należy do nich Centralny Szpital Kliniczny Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach przy ul. Medyków 14, który dwukrotnie nie zaliczył pozytywnie audytu – w 2007 i 2008 r. Na wyniki nagłośnionych w mediach rezultatów audytu nie trzeba było długo czekać. W 2008 r. mammografii zrobiono tylko 755 tys. Kobiety straciły zaufanie do tych badań. O tym, że można w umiejętny sposób monitorować jakość badań, przekonuje przypadek kolonoskopii - badania wykrywającego raka jelita grubego, które również jest finansowane z Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Jakość badań przesiewowych w tym przypadku monitorowała niezależna firma i w 2007 r. na 85 ośrodków problemy były tylko
z dwoma.
Ponadto nie ma programu monitorowania chorych i nie wiadomo, co dalej dzieje się
z pacjentkami, u których wykryto nowotwór – czy podjęły leczenie i jakie są jego rezultaty. Można więc stwierdzić, że programy wczesnego wykrywania raka piersi i szyjki macicy, mimo że ich powołanie było rzeczą chwalebną, nie spełniają swoich założeń w sposób właściwy. Pieniądze zagwarantowane na Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych – a chodzi tu o niebagatelną kwotę 250 milionów złotych rocznie (do 2010 r. łącznie na program zostanie wydanych aż 3 mld zł) – są więc w dużej części wyrzucane
w błoto. Problemem nie jest w tym przypadku brak środków finansowych, ale ich marnowanie. Państwo walczy z rakiem nieudolnie, a my za tę „walkę” płacimy z własnych podatków.
Katarzyna Hillary
1 marca 2009
Gotowe na wszystko? Poród po polsku
Gotowe na wszystko? Poród po polsku
Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom,
kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, art. 68, pkt. 3
Okazuje się niestety, że dostęp do tej szczególnej opieki mają tylko kobiety
z odpowiednią zasobnością portfela. Świadczenia, które w Europie traktowane są jako standard – w Polsce uznawane są za luksus. Zaczynając od odpowiedniej edukacji seksualnej, co pozwala na świadome macierzyństwo, poprzez bezpłatne szkoły rodzenia i powszechne badania prenatalne, porody rodzinne i domowe, znieczulenie w trakcie porodu czy w końcu dostęp do opieki psychologa – wszystko to nie jest dostępne dla przeciętnej Polki. Wiele kobiet, zachodząc w ciążę, nie zdaje sobie sprawy, ile kosztować je będzie urodzenie wymarzonego potomka - są ubezpieczone i wierzą, że te świadczenia naturalnie im się należą w państwie, które jest członkiem UE. Jednak rządzący uznali szkoły rodzenia przygotowujące do świadomego i bezpiecznego porodu za zbędne, a porody rodzinne za fanaberie. Od 1980 r. w Niemczech powstało 150 izb porodowych - rodzi w nich 10 proc. ciężarnych Niemek. Podobny odsetek w ciągu najbliższych lat chce osiągnąć Wielka Brytania. Jeszcze ciekawiej wyglądają statystyki w Holandii, gdzie poród domowy wybiera 30 proc. kobiet, natomiast umieralność okołoporodowa należy do najniższych na świecie. W Polsce natomiast zamknięto właśnie ostatnią izbę porodową w Lędzinach, a wskaźniki umieralności okołoporodowej niemowląt i kobiet należą do najwyższych w Europie, mimo że większość porodów odbywa się w „bezpieczniejszych” szpitalach. Żeby urodzić w domu, trzeba za to zapłacić (od 1,5 tys. zł) - jednak znalezienie położnej, która przyjmie poród nie będzie łatwe, gdyż środowisko ginekologiczne surowo potępia takie sytuacje. Przy ewentualnych komplikacjach
i przyjeździe do szpitala kobiety i położne są oskarżane o narażanie matki i dziecka na niebezpieczeństwo. Nie zachęca to jednak do kultywowania tej tradycji. Możemy więc spróbować znaleźć intymną atmosferę w szpitalu, najlepiej polecanym przez Fundację „Rodzić po ludzku” i zdecydować się na poród rodzinny, co jednak także będzie nas sporo kosztować. Szpitale nadal pobierają dodatkowe opłaty za porody rodzinne, zapłacić trzeba także za luksus osobnego pokoju czy w końcu za znieczulenie. Czasami jednak nawet pieniądze nie pomogą zapewnić bezbolesnego porodu, gdyż wielu lekarzy uważa, że poród MUSI boleć i ignoruje prośby pacjentki. Chętnie stosują za to oksytocynę przyśpieszającą poród, ponieważ oddziały są przepełnione z braku alternatyw. Te problemy można ominąć słono płacąc za prywatną opiekę w czasie ciąży i w końcu poród w prywatnej klinice (nawet 10 tys. zł !). Jednak żadne pieniądze nie pomogą parom bezpłodnym zajść w ciążę, jeśli Państwo postanowi decydować, kto i ile razy może próbować zapłodnienia in vitro i czy można zamrażać zarodki. Jak widać ciąża i poród to spory luksus. Państwo jednak chce nam pomóc – dostaniemy przecież 1000 zł becikowego, a ZUS będzie nam wypłacał świadczenie w czasie urlopu macierzyńskiego. Chyba, że uzna nas za potencjalne oszustki i na kilka miesięcy wstrzyma wypłatę świadczeń lub odmówi ich wypłacania w ogóle, do czasu, kiedy przed sądem udowodnimy, że jednak jesteśmy w ciąży, nasze zarobki nie były zawyżone,
a umowa nie była zawiązana podstępnie celem wyłudzenia pieniądze od Państwa. Kiedy więc znajdziecie się w takim momencie życia, w którym stwierdzicie, że jesteście gotowe na urodzenie dziecka, sprawdźcie, czy stan konta pozwoli Wam przeżyć ten okres z godnością.
Agnieszka Pawłowska,
Partia Kobiet
Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom,
kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, art. 68, pkt. 3
Okazuje się niestety, że dostęp do tej szczególnej opieki mają tylko kobiety
z odpowiednią zasobnością portfela. Świadczenia, które w Europie traktowane są jako standard – w Polsce uznawane są za luksus. Zaczynając od odpowiedniej edukacji seksualnej, co pozwala na świadome macierzyństwo, poprzez bezpłatne szkoły rodzenia i powszechne badania prenatalne, porody rodzinne i domowe, znieczulenie w trakcie porodu czy w końcu dostęp do opieki psychologa – wszystko to nie jest dostępne dla przeciętnej Polki. Wiele kobiet, zachodząc w ciążę, nie zdaje sobie sprawy, ile kosztować je będzie urodzenie wymarzonego potomka - są ubezpieczone i wierzą, że te świadczenia naturalnie im się należą w państwie, które jest członkiem UE. Jednak rządzący uznali szkoły rodzenia przygotowujące do świadomego i bezpiecznego porodu za zbędne, a porody rodzinne za fanaberie. Od 1980 r. w Niemczech powstało 150 izb porodowych - rodzi w nich 10 proc. ciężarnych Niemek. Podobny odsetek w ciągu najbliższych lat chce osiągnąć Wielka Brytania. Jeszcze ciekawiej wyglądają statystyki w Holandii, gdzie poród domowy wybiera 30 proc. kobiet, natomiast umieralność okołoporodowa należy do najniższych na świecie. W Polsce natomiast zamknięto właśnie ostatnią izbę porodową w Lędzinach, a wskaźniki umieralności okołoporodowej niemowląt i kobiet należą do najwyższych w Europie, mimo że większość porodów odbywa się w „bezpieczniejszych” szpitalach. Żeby urodzić w domu, trzeba za to zapłacić (od 1,5 tys. zł) - jednak znalezienie położnej, która przyjmie poród nie będzie łatwe, gdyż środowisko ginekologiczne surowo potępia takie sytuacje. Przy ewentualnych komplikacjach
i przyjeździe do szpitala kobiety i położne są oskarżane o narażanie matki i dziecka na niebezpieczeństwo. Nie zachęca to jednak do kultywowania tej tradycji. Możemy więc spróbować znaleźć intymną atmosferę w szpitalu, najlepiej polecanym przez Fundację „Rodzić po ludzku” i zdecydować się na poród rodzinny, co jednak także będzie nas sporo kosztować. Szpitale nadal pobierają dodatkowe opłaty za porody rodzinne, zapłacić trzeba także za luksus osobnego pokoju czy w końcu za znieczulenie. Czasami jednak nawet pieniądze nie pomogą zapewnić bezbolesnego porodu, gdyż wielu lekarzy uważa, że poród MUSI boleć i ignoruje prośby pacjentki. Chętnie stosują za to oksytocynę przyśpieszającą poród, ponieważ oddziały są przepełnione z braku alternatyw. Te problemy można ominąć słono płacąc za prywatną opiekę w czasie ciąży i w końcu poród w prywatnej klinice (nawet 10 tys. zł !). Jednak żadne pieniądze nie pomogą parom bezpłodnym zajść w ciążę, jeśli Państwo postanowi decydować, kto i ile razy może próbować zapłodnienia in vitro i czy można zamrażać zarodki. Jak widać ciąża i poród to spory luksus. Państwo jednak chce nam pomóc – dostaniemy przecież 1000 zł becikowego, a ZUS będzie nam wypłacał świadczenie w czasie urlopu macierzyńskiego. Chyba, że uzna nas za potencjalne oszustki i na kilka miesięcy wstrzyma wypłatę świadczeń lub odmówi ich wypłacania w ogóle, do czasu, kiedy przed sądem udowodnimy, że jednak jesteśmy w ciąży, nasze zarobki nie były zawyżone,
a umowa nie była zawiązana podstępnie celem wyłudzenia pieniądze od Państwa. Kiedy więc znajdziecie się w takim momencie życia, w którym stwierdzicie, że jesteście gotowe na urodzenie dziecka, sprawdźcie, czy stan konta pozwoli Wam przeżyć ten okres z godnością.
Agnieszka Pawłowska,
Partia Kobiet
Nie ma już porodówki – miejsca, w którym przetrwała pamięć o porodzie naturalnym
Nie ma już porodówki – miejsca, w którym przetrwała pamięć o porodzie naturalnym
Izba Porodowa w Lędzinach powstała w lutym 1951 roku i była ostatnią taką placówką w Polsce.
Dziś w wielu krajach reaktywuje się ośrodki porodowe prowadzone przez położne i są one refundowane przez państwo. W Polsce odwrotnie – nowe Zarządzenie Narodowego Funduszu Zdrowia, stawiające takie same wymogi organizacyjne wobec izby jak wobec placówek szpitalnych, spowodowało zamknięcie lędzińskiej porodówki.
W Izbie każda kobieta traktowana była w sposób wyjątkowy. Poród jest wydarzeniem rodzinnym, ojciec dziecka i bliscy byli serdecznie przyjmowani. Położne prowadziły Szkołę Rodzenia (od 1997 r,) i swoją uważną opieką otaczały kobiety już w czasie ciąży. Także po porodzie młode mamy mogły znaleźć tam pomoc i radę. Personel Izby tworzyły położne
z wieloletnim stażem, oddane pracy i wciąż doskonalące swoje umiejętności.
Dlatego też poród w Izbie był bezpieczny. Dzięki swej wiedzy i doświadczeniu położne potrafiły zdiagnozować sytuacje wymagające nadzoru lekarskiego i podjąć odpowiednie kroki.
Placówka otrzymała szereg wyróżnień: w 2001 r. w akcji „Rodzić po ludzku”,
a w 2006 r. zajęła II miejsce w skali kraju. W tym samym roku (2006) położne otrzymały tytułu Aniołów. Najsłynniejsza lędzińska placówka służby zdrowia „od zawsze” cieszyła się uznaniem rodzących kobiet.
Od 2000 r. utrzymywała się wysoka liczba odebranych w Izbie porodów: w 2000 – 159, w 2001 – 189, w 2002 – 177, w 2003 – 149, w 2004 – 124, w 2005 – 141, w 2006 – 118, w 2007 – 145. W latach 2000-2008 (do 15 listopada) odesłano do szpitala tylko 83 rodzące kobiety.
Położne z Lędzin niemal do końca wierzyły, że nie dojdzie do zamknięcia Izby, a NFZ przedłuży jej kontrakt o co najmniej kwartał. Nadzieję tę stwarzała informacja, że z powodu niespełnienia przez prawie połowę szpitalnych oddziałów wymagań NFZ, śląski oddział odwołał konkurs i podpisał ze szpitalami jedynie aneksy do umów na 2009 rok. Niestety, absolutnie nie zgodził się na takie rozwiązanie w przypadku Lędzin. Izba przegrała
z urzędniczą bezdusznością i z brakiem zdrowego rozsądku.
Położne nie mogły uwierzyć, kiedy dowiedziały się, że to koniec, a porodówka zostanie zamknięta na głucho. Anna Wójcik-Ścierska przepracowała tutaj 40 lat, Ilona Czok – 38, Maria Klima – 22, Urszula Sroka – 13. Dla nich to miejsce niezwykle, naznaczone tysiącami narodzin i dosłownie uświęcone – nie tylko pracą. Izba Porodowa zakończyła
w Sylwestra 2008/2009 swoją blisko 57-letnią działalność. W tym dniu nad ranem jako ostatni w tym miejscu przyszedł na świat Antoni.
Jego poród miał się odbyć cztery dni później, ale chłopak się pospieszył jakby przeczuwając kłopoty. Antoni jest czwartym dzieckiem państwa Zoń z Katowic i drugim ich dzieckiem urodzonym w Lędzinach.
W lędzińskiej porodówce, w przyjaznych, domowych warunkach urodziło się wiele tysięcy dzieci.
Ilona Czok
Izba Porodowa w Lędzinach powstała w lutym 1951 roku i była ostatnią taką placówką w Polsce.
Dziś w wielu krajach reaktywuje się ośrodki porodowe prowadzone przez położne i są one refundowane przez państwo. W Polsce odwrotnie – nowe Zarządzenie Narodowego Funduszu Zdrowia, stawiające takie same wymogi organizacyjne wobec izby jak wobec placówek szpitalnych, spowodowało zamknięcie lędzińskiej porodówki.
W Izbie każda kobieta traktowana była w sposób wyjątkowy. Poród jest wydarzeniem rodzinnym, ojciec dziecka i bliscy byli serdecznie przyjmowani. Położne prowadziły Szkołę Rodzenia (od 1997 r,) i swoją uważną opieką otaczały kobiety już w czasie ciąży. Także po porodzie młode mamy mogły znaleźć tam pomoc i radę. Personel Izby tworzyły położne
z wieloletnim stażem, oddane pracy i wciąż doskonalące swoje umiejętności.
Dlatego też poród w Izbie był bezpieczny. Dzięki swej wiedzy i doświadczeniu położne potrafiły zdiagnozować sytuacje wymagające nadzoru lekarskiego i podjąć odpowiednie kroki.
Placówka otrzymała szereg wyróżnień: w 2001 r. w akcji „Rodzić po ludzku”,
a w 2006 r. zajęła II miejsce w skali kraju. W tym samym roku (2006) położne otrzymały tytułu Aniołów. Najsłynniejsza lędzińska placówka służby zdrowia „od zawsze” cieszyła się uznaniem rodzących kobiet.
Od 2000 r. utrzymywała się wysoka liczba odebranych w Izbie porodów: w 2000 – 159, w 2001 – 189, w 2002 – 177, w 2003 – 149, w 2004 – 124, w 2005 – 141, w 2006 – 118, w 2007 – 145. W latach 2000-2008 (do 15 listopada) odesłano do szpitala tylko 83 rodzące kobiety.
Położne z Lędzin niemal do końca wierzyły, że nie dojdzie do zamknięcia Izby, a NFZ przedłuży jej kontrakt o co najmniej kwartał. Nadzieję tę stwarzała informacja, że z powodu niespełnienia przez prawie połowę szpitalnych oddziałów wymagań NFZ, śląski oddział odwołał konkurs i podpisał ze szpitalami jedynie aneksy do umów na 2009 rok. Niestety, absolutnie nie zgodził się na takie rozwiązanie w przypadku Lędzin. Izba przegrała
z urzędniczą bezdusznością i z brakiem zdrowego rozsądku.
Położne nie mogły uwierzyć, kiedy dowiedziały się, że to koniec, a porodówka zostanie zamknięta na głucho. Anna Wójcik-Ścierska przepracowała tutaj 40 lat, Ilona Czok – 38, Maria Klima – 22, Urszula Sroka – 13. Dla nich to miejsce niezwykle, naznaczone tysiącami narodzin i dosłownie uświęcone – nie tylko pracą. Izba Porodowa zakończyła
w Sylwestra 2008/2009 swoją blisko 57-letnią działalność. W tym dniu nad ranem jako ostatni w tym miejscu przyszedł na świat Antoni.
Jego poród miał się odbyć cztery dni później, ale chłopak się pospieszył jakby przeczuwając kłopoty. Antoni jest czwartym dzieckiem państwa Zoń z Katowic i drugim ich dzieckiem urodzonym w Lędzinach.
W lędzińskiej porodówce, w przyjaznych, domowych warunkach urodziło się wiele tysięcy dzieci.
Ilona Czok
II Tydzień Kobiet - Tychy
II Tydzień Kobiet
9 - 13 marca 2009, Tychy
W związku z Międzynarodowym Dniem Kobiet na całym świecie szkolne grupy Amnesty International przygotowują organizują wykłady, debaty, happeningi, pokazy filmów. Mają one na celu zwrócenie uwagi na problem łamania praw kobiet w Polsce i na świecie czy uświadamiać obszary, w którym szanse kobiet i mężczyzn nie równe.
Organizator: szkolne grupy Amnesty International I i II LO w Tychach
Tel. 0 604 775 081
9 - 13 marca 2009, Tychy
W związku z Międzynarodowym Dniem Kobiet na całym świecie szkolne grupy Amnesty International przygotowują organizują wykłady, debaty, happeningi, pokazy filmów. Mają one na celu zwrócenie uwagi na problem łamania praw kobiet w Polsce i na świecie czy uświadamiać obszary, w którym szanse kobiet i mężczyzn nie równe.
Organizator: szkolne grupy Amnesty International I i II LO w Tychach
Tel. 0 604 775 081
Subskrybuj:
Posty (Atom)

