Nie ma już porodówki – miejsca, w którym przetrwała pamięć o porodzie naturalnym
Izba Porodowa w Lędzinach powstała w lutym 1951 roku i była ostatnią taką placówką w Polsce.
Dziś w wielu krajach reaktywuje się ośrodki porodowe prowadzone przez położne i są one refundowane przez państwo. W Polsce odwrotnie – nowe Zarządzenie Narodowego Funduszu Zdrowia, stawiające takie same wymogi organizacyjne wobec izby jak wobec placówek szpitalnych, spowodowało zamknięcie lędzińskiej porodówki.
W Izbie każda kobieta traktowana była w sposób wyjątkowy. Poród jest wydarzeniem rodzinnym, ojciec dziecka i bliscy byli serdecznie przyjmowani. Położne prowadziły Szkołę Rodzenia (od 1997 r,) i swoją uważną opieką otaczały kobiety już w czasie ciąży. Także po porodzie młode mamy mogły znaleźć tam pomoc i radę. Personel Izby tworzyły położne
z wieloletnim stażem, oddane pracy i wciąż doskonalące swoje umiejętności.
Dlatego też poród w Izbie był bezpieczny. Dzięki swej wiedzy i doświadczeniu położne potrafiły zdiagnozować sytuacje wymagające nadzoru lekarskiego i podjąć odpowiednie kroki.
Placówka otrzymała szereg wyróżnień: w 2001 r. w akcji „Rodzić po ludzku”,
a w 2006 r. zajęła II miejsce w skali kraju. W tym samym roku (2006) położne otrzymały tytułu Aniołów. Najsłynniejsza lędzińska placówka służby zdrowia „od zawsze” cieszyła się uznaniem rodzących kobiet.
Od 2000 r. utrzymywała się wysoka liczba odebranych w Izbie porodów: w 2000 – 159, w 2001 – 189, w 2002 – 177, w 2003 – 149, w 2004 – 124, w 2005 – 141, w 2006 – 118, w 2007 – 145. W latach 2000-2008 (do 15 listopada) odesłano do szpitala tylko 83 rodzące kobiety.
Położne z Lędzin niemal do końca wierzyły, że nie dojdzie do zamknięcia Izby, a NFZ przedłuży jej kontrakt o co najmniej kwartał. Nadzieję tę stwarzała informacja, że z powodu niespełnienia przez prawie połowę szpitalnych oddziałów wymagań NFZ, śląski oddział odwołał konkurs i podpisał ze szpitalami jedynie aneksy do umów na 2009 rok. Niestety, absolutnie nie zgodził się na takie rozwiązanie w przypadku Lędzin. Izba przegrała
z urzędniczą bezdusznością i z brakiem zdrowego rozsądku.
Położne nie mogły uwierzyć, kiedy dowiedziały się, że to koniec, a porodówka zostanie zamknięta na głucho. Anna Wójcik-Ścierska przepracowała tutaj 40 lat, Ilona Czok – 38, Maria Klima – 22, Urszula Sroka – 13. Dla nich to miejsce niezwykle, naznaczone tysiącami narodzin i dosłownie uświęcone – nie tylko pracą. Izba Porodowa zakończyła
w Sylwestra 2008/2009 swoją blisko 57-letnią działalność. W tym dniu nad ranem jako ostatni w tym miejscu przyszedł na świat Antoni.
Jego poród miał się odbyć cztery dni później, ale chłopak się pospieszył jakby przeczuwając kłopoty. Antoni jest czwartym dzieckiem państwa Zoń z Katowic i drugim ich dzieckiem urodzonym w Lędzinach.
W lędzińskiej porodówce, w przyjaznych, domowych warunkach urodziło się wiele tysięcy dzieci.
Ilona Czok
0 komentarze:
Prześlij komentarz