Gotowe na wszystko? Poród po polsku
Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom,
kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, art. 68, pkt. 3
Okazuje się niestety, że dostęp do tej szczególnej opieki mają tylko kobiety
z odpowiednią zasobnością portfela. Świadczenia, które w Europie traktowane są jako standard – w Polsce uznawane są za luksus. Zaczynając od odpowiedniej edukacji seksualnej, co pozwala na świadome macierzyństwo, poprzez bezpłatne szkoły rodzenia i powszechne badania prenatalne, porody rodzinne i domowe, znieczulenie w trakcie porodu czy w końcu dostęp do opieki psychologa – wszystko to nie jest dostępne dla przeciętnej Polki. Wiele kobiet, zachodząc w ciążę, nie zdaje sobie sprawy, ile kosztować je będzie urodzenie wymarzonego potomka - są ubezpieczone i wierzą, że te świadczenia naturalnie im się należą w państwie, które jest członkiem UE. Jednak rządzący uznali szkoły rodzenia przygotowujące do świadomego i bezpiecznego porodu za zbędne, a porody rodzinne za fanaberie. Od 1980 r. w Niemczech powstało 150 izb porodowych - rodzi w nich 10 proc. ciężarnych Niemek. Podobny odsetek w ciągu najbliższych lat chce osiągnąć Wielka Brytania. Jeszcze ciekawiej wyglądają statystyki w Holandii, gdzie poród domowy wybiera 30 proc. kobiet, natomiast umieralność okołoporodowa należy do najniższych na świecie. W Polsce natomiast zamknięto właśnie ostatnią izbę porodową w Lędzinach, a wskaźniki umieralności okołoporodowej niemowląt i kobiet należą do najwyższych w Europie, mimo że większość porodów odbywa się w „bezpieczniejszych” szpitalach. Żeby urodzić w domu, trzeba za to zapłacić (od 1,5 tys. zł) - jednak znalezienie położnej, która przyjmie poród nie będzie łatwe, gdyż środowisko ginekologiczne surowo potępia takie sytuacje. Przy ewentualnych komplikacjach
i przyjeździe do szpitala kobiety i położne są oskarżane o narażanie matki i dziecka na niebezpieczeństwo. Nie zachęca to jednak do kultywowania tej tradycji. Możemy więc spróbować znaleźć intymną atmosferę w szpitalu, najlepiej polecanym przez Fundację „Rodzić po ludzku” i zdecydować się na poród rodzinny, co jednak także będzie nas sporo kosztować. Szpitale nadal pobierają dodatkowe opłaty za porody rodzinne, zapłacić trzeba także za luksus osobnego pokoju czy w końcu za znieczulenie. Czasami jednak nawet pieniądze nie pomogą zapewnić bezbolesnego porodu, gdyż wielu lekarzy uważa, że poród MUSI boleć i ignoruje prośby pacjentki. Chętnie stosują za to oksytocynę przyśpieszającą poród, ponieważ oddziały są przepełnione z braku alternatyw. Te problemy można ominąć słono płacąc za prywatną opiekę w czasie ciąży i w końcu poród w prywatnej klinice (nawet 10 tys. zł !). Jednak żadne pieniądze nie pomogą parom bezpłodnym zajść w ciążę, jeśli Państwo postanowi decydować, kto i ile razy może próbować zapłodnienia in vitro i czy można zamrażać zarodki. Jak widać ciąża i poród to spory luksus. Państwo jednak chce nam pomóc – dostaniemy przecież 1000 zł becikowego, a ZUS będzie nam wypłacał świadczenie w czasie urlopu macierzyńskiego. Chyba, że uzna nas za potencjalne oszustki i na kilka miesięcy wstrzyma wypłatę świadczeń lub odmówi ich wypłacania w ogóle, do czasu, kiedy przed sądem udowodnimy, że jednak jesteśmy w ciąży, nasze zarobki nie były zawyżone,
a umowa nie była zawiązana podstępnie celem wyłudzenia pieniądze od Państwa. Kiedy więc znajdziecie się w takim momencie życia, w którym stwierdzicie, że jesteście gotowe na urodzenie dziecka, sprawdźcie, czy stan konta pozwoli Wam przeżyć ten okres z godnością.
Agnieszka Pawłowska,
Partia Kobiet
0 komentarze:
Prześlij komentarz